-
Zawodnicy Korony po meczu z Cracovią: Wypowiedzi >>
-29-08-2010- 13-30 (Marcin Bodziony) - Źródło: korona-kielce.pl
Poniżej prezentujemy wypowiedzi pomeczowe zawodników Korony Kielce. Przypomnijmy, że w piątkowym spotkaniu czwartej kolejki ekstraklasy Korona pokonała u siebie Cracovię 1:0.
Hernani: - Staraliśmy się być skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty. Mobilizowaliśmy się, aby w Kielcach w końcu zdobyć komplet punktów. Mieliśmy już dość sytuacji, w których traciliśmy głupie bramki. Dzisiaj udało się zagrać konsekwentnie z tyłu. Można oczywiście narzekać, że znowu wygraliśmy dosyć skromnie, ale przecież najważniejsze są trzy „oczka”, które zainkasowaliśmy za tę rywalizację. Cracovia w końcówce rzuciła się na nas, dlatego zaczęliśmy mieć trochę problemy z kryciem. Rozmawialiśmy w szatni z Andrzejem Niedzielanem i doszliśmy do wniosku, że jak dalej będzie strzelał, to coś możemy wywalczyć w tym sezonie (śmiech).
Edi: - Jeszcze trochę brakuje mi spokoju w sytuacjach podbramkowych. Dzisiaj miałem kilka okazji na gola, ale przestrzeliłem. Najważniejsze jednak, że pomogłem drużynie zaliczając asystę. Teraz mamy dwa tygodnie przerwy w rozgrywkach, w czasie których możemy popracować nad skutecznością pod bramką przeciwnika. Andrzej Niedzielan jest bardzo szybkim i inteligentnym piłkarzem. Ćwiczyliśmy takie rozwiązania akcji na treningach. Tego typu podanie zawsze powinno być kierowane na wolne pole, dobrze, że Andrzej do niego zdążył.
Pavol Stano: - Wreszcie udało nam się wygrać na własnym stadionie. Zwłaszcza w pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, dlatego szkoda, że nie wykorzystaliśmy większej ilości okazji. Ja sam mogłem zdobyć bramkę, gdy Merda popełnił błąd przy wznowieniu piłki. Zrobiłem do niego ruch i chyba się tego przestraszył. W konsekwencji wypuścił futbolówkę. Minąłem go… ale… bramka była za mała (śmiech). Po przerwie graliśmy trochę pod presją wyniku. Najważniejsze, że udało nam się go utrzymać, bo w końcówce Cracovia mogła doprowadzić do wyrównania. Z Hernanim rozumiemy się na boisku coraz lepiej. Już nawet nie musimy do siebie mówić, bo każdy wie co ma robić.
Andrzej Niedzielan: - Chcieliśmy dzisiaj zdobyć pierwsze komplet punktów u siebie u i to nam się udało. Tym bardziej się cieszę, że znowu zdobyłem bramkę. Oby ta seria trwała jak najdłużej. Śmialiśmy się w szatni, że wystarczy żeby Edi kopnął piłkę do przodu, a ja i tak tam będę. Ale faktycznie Edi dograł mi futbolówkę dokładnie w tempo. Ja dobrze do niej wyszedłem i strzeliłem gola. Nad tym pracujemy na treningach i to nam zaczyna coraz lepiej wychodzić. Dobrze, że przed przerwą na reprezentację zdobywamy u siebie komplet punktów, bo morale nam trochę urosły. Może wynik nie jest rewelacyjny, bo sytuacji mieliśmy o wiele więcej. Nie ważne jednak czy się wygrywa 5:0 czy 1:0. Za te dwa wyniki dostaje się przecież taką samą liczbę punktów. W drugiej połowie miałem podobną okazję, jak w 5. minucie. Niestety bramkarz wyciągnął wnioski z tamtej akcji. Żeby grać w reprezentacji, to trzeba najpierw dostać do niej powołanie. Ja takiego nie dostałem od dłuższego czasu, dlatego dla mnie temat kadry jest na razie zamknięty.
Dodaj komentarz
Komentarze