-
Ważne sprawy do porannej kawy >>
-13-02-2010- 10-16 (Marcin Bodziony) - Źródło: własne
Piłka nożna to okrągła sprawa. Cały czas się coś kręci, przekręca i odkręca. Dwóch młodych chłopaków, których dzieli granica całych sześciu lat piłka nożna trochę irytuje, trochę bawi, ale przede wszystkim oni futbol kochają.
Jest rano, normalni ludzie o tej porze piją kawę, co jest ceremonią wielką. Idealnym, naszym zdaniem, substytutem tejże tak codziennej, a jakże wspaniałej czynności niech będzie nowa seria felietonów portalu pilkarskiefakty.pl - przeczytajcie je do kawy. Jest to przecież odpowiednia pora na zapoznanie się nieco odstającymi od kanonu „popisami” cynizmu.
1. Liga Mistrzów (temat uniwersalny i jak zawsze na czasie), kto w tym sezonie okaże się najlepszy?
Mateusz Górniak: Liga Mistrzów jest czymś wielkim. Wszystkie największe kluby w Europie stają wręcz na uszach, aby unieść to prestiżowe trofeum. Wiele drużyn, z wielu krajów się o nią stara jednak ja uważam, że w tym roku jak w poprzednich walka rozegra się pomiędzy drużynami z Anglii, Włoch i Hiszpanii. Faworytem mediów są Barcelona, Real, ManU oraz Chelsea. Do walki włączyć może się (i raczej to zrobi) Arsenal, któremu bardzo kibicuję.
Patrząc na tą gorącą i zawsze aktualną sprawę subiektywnie uważam, że wygra Arsenal – moje serce jednak często się myli. Mózg podpowiada mi Chelsea, która w tym sezonie jest nie do zatrzymania. Drużyny z Italii straciły swą potęgę, a ManU Ronaldo. Walka rozegra się więc pomiędzy Arsenalem, Chelsea, Barceloną i Realem.
Na pewno wygra najlepszy, ja w to wierzę, wiem też, że bez wali, krwi i potu się nie obędzie. Już niedługo pierwsze mecze 1/8 finału.
Marcin Bodziony: A mnie się to nie podoba. Ciągle tylko Barca, ManU, wcześniej Liverpool, Real i Bayern... Oczywiście, może sama gra nie nudzi, bo to przecież LIGA MISTRZÓW i wygrywać powinni najbogatsi... o przepraszam – najlepsi. Tyle tylko, że ciągle pompuje się ten balonik sławy, kosztem racjonalnych wydatków finansowych. Ot taki Manchester United zastawił niedawno swój własny stadion by spłacić ponad 700 milionów funtów długu. A tyle to przecież pieniędzy przynosi Liga Mistrzów do klubowej kasy...
2. Bez sensacji na rynku transferowym.
Mateusz Górniak: Powiem szczerze, mnie taka sytuacja zdziwiła. Pojawiło się wprawdzie wiele ciekawych nazwisk, były to jednak wygasające gwiazdy. Była również wielka pompa ze strony mediów. Brukowce sprzedawały każdego wszędzie, tego tu, tego tam, o a tamtego to tam i jest temat na pierwszą stronę! Zostawmy może sprawę brukowców. Przejdźmy do braku sensacji na rynku transferowym. Ja spodziewałem się wielkiego wyścigu o gwiazdy. Manchester City miał przecież pokaźne fundusze na cele transferowe. Skończyło się na transferach kliku przeciętniaków, bądź wielkich piłkarzy szukających formy jak Vieira.
Marcin Bodziony: Jeśli już „obrabiamy” szejków z City, to nie bawem zrobi się to dom spokojnej starości z przybudówką zamieszkałą przez łasych na pieniądze młodych Brazylijczyków. A co do transferów, no cóż, nuda... Legia kupuje obrońców, Wisła po raz n-ty szuka bramkarza, a w Europie kryzys... .
3. Raul blisko opuszczenia Realu.
Mateusz Górniak: Nie wieżę w to. Uważam, że jest to kolejną pustą plotką. Co prawda każdy inny zawodnik już dawno byłby w Nowym Yorku, ale nie Raul. Ludzie pomyślcie troszkę. Raul nigdy nie opuści „Królewskich”. Choć gra słabo, strzelił tylko 3 bramki i grzeje ławę ja nie wieżę, że on nie opuści swojego domu, a Real Madryt jego domem na pewno jest. Według mnie zostanie i może się już dziś pożegnać z wyjazdem na MŚ w RPA.
Marcin Bodziony: Miłość, miłością, ale każdy się kiedys może wkurzyć. Raul z ikony ostatnio awansował na dyżurny obiekt do zrzucania nań winy za niepowodzenia. Wiadomo, Raul to nie Beckham i pewnie nie wyjedzie, a celem tego zamieszania jest powrót napastnika do pierwszego składu, chociaż ja tylko czekam, aż ktoś w końcu utrze nosa tym z Madrytu. Przecież (nie) wszystko można kupić!
4. Czy Barcelona i Chelsea uciekną rywalom?
Mateusz Górniak: W Lidze Hiszpańskiej wszystko już jest jasne. Real jest jeszcze za słaby, a Barcelona wciąż żyje sukcesami z przed roku. Jak coś się ma zmienić, to musi zacząć się zmieniać już teraz, aby „królewscy” mogli marzyć o końcowym triumfie Barca powinna zacząć przegrywać. Brzmi prosto, jednak wiemy, że Barcelona w tym sezonie gra równo.
W Premier League sprawa wygląda bardziej skomplikowanie. Chelsea czuje oddech na placach. Tuż za nią czyhają dwa, głodne tytułów kluby. Manchester United oraz Arsenal Londyn. Drużyna „Kanonierów” nieco odstaje od Chelsea i ManU, jednak młode wilki Wengera są w stanie doścignąć rywali i pokonać ich. Aby było to możliwe Arsenal musi zwyciężać mecz za meczem. Chelsea jeśli chce wygrać najlepszą ligę świata musi grać równo i nie oglądać się za siebie.
Marcin Bodziony: Trudno uwierzyć, by któryś z tych klubów nagle odpuścił i zaczął przegrywać ze wszystkimi tylko po to, by dać rywalom szanse na dogonienie. Nie przepadam tak za jednymi, jak za drugimi, ale cały sezon grali najrówniej i najlepiej. Na dzień dzisiejszy nie postawiłbym złamanego grosza, że Barca odda tytuł. Z Chelsea mógłbym się i zastanowić, ale Anglia to Anglia – tam gra się równiej niż równo.
5. Fabregas do Barcelony czy Realu. Może jeszcze zostać w Londynie.
Mateusz Górniak: Choć kocham Arenal to wiem, że Cesc odejdzie. Niestety jest to nieuniknione. Fabregas pragnie zwycięstw, wielkich pucharów a w Arsenalu takich jak na razie nie ma. Nie dziwię mu się. Przed nim cały świat do zdobycia z Barcą czy Realem. Hiszpan najprawdopodobniej wybierze Barcelonę gdzie się wychował, nie będzie mu łatwo przebić się do pierwszej jedenastki. Będzie rywalizował z takimi zawodnikami jak Xavi czy Iniesta. Nie zmienia to faktu, że raczej odejdzie.
Marcin Bodziony: Ani tu, ani tu – moim zdaniem. Fabregas to akurat młody, ambitny facet, który liczy się ze zdaniem swojego mentora. W Arsenalu ma praktycznie wszystko, poza rzeczonymi tytułami, ale w północnym Londynie wykonuje się mądrą pracę. Rok po roku zapowiadane są sukcesy, ale na nie trzeba jeszcze odrobinę poczekać. Wiadomo – wizja kreowania gry w Barcelonie czy Realu jest marzeniem każdego, ale zadra do Barcy chyba jeszcze w Cescu się nie zagoiła, a Real... chyba tylko wielki wizjoner mógłby rzucić pewną posadę w Arsenalu dla madryckiego kłębka nerwów.
Dodaj komentarz
Komentarze
~ Mateusz Górniak -13-02-2010 17-41
~ Mateusz Górniak -13-02-2010 17-41
~ Mateusz Górniak -13-02-2010 17-34
~ łikitmas -13-02-2010 17-15