-
Runda rewanżowa LM: Arsenal – Porto >>
-09-03-2010- 10-25 (Hubert Hynowski) - Źródło: własne
Już dzisiaj rozpoczyna się runda rewanżowa tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Na pierwszy ogień pójdą zespoły, których spotkania w poprzedniej kolejce zakończyły się bardzo bliskimi wynikami. W Monachium, Bayern po świetnym meczu Arjena Robbena pokonał Fiorentinę 2-1 i dzisiaj będzie próbował bronić tej skromnej zaliczki we Włoszech. Natomiast w drugim, równie ciekawie zapowiadającym się spotkaniu, na Emirates Stadium w Londynie zmierzą się drużyny Arsenalu oraz Porto.
Pierwsze spotkanie w Portugalii zakończyło się wynikiem 2-1 dla Porto, po dwóch fatalnych błędach Łukasza Fabiańskiego. Niestety, ale jeśli Arsenal nie zdoła dziś wygrać i odpadnie z rozgrywek, zapewne to właśnie polski bramkarz zostanie obarczony za to winą. Fabiański w tym sezonie spisuje się poniżej oczekiwań i ewentualne odpadnięcie przez Arsenal z LM przez jego złe interwencje może go zepchnąć za Vito Mannone w hierarchii bramkarzy Wengera.
W dzisiejszym spotkaniu, Fabiańskiego zastąpi Almunia, ale to nie o pozycję bramkarza martwią się kibice „Kanonierów”. Już wczoraj wieczorem potwierdzone zostało, że przeciwko Porto nie zagra kapitan oraz gwiazda zespołu – Cesc Fabregas. Hiszpanowi odnowiła się kontuzja ścięgna podkolanowego i chociaż powinien od być gotowy do gry na następny mecz ligowy w ten weekend, to jednak na dzisiejszy mecz nie zdąży z rekonwalescencją. Oprócz swojego kapitana, Wenger nie będzie mógł skorzystać w tym spotkaniu z pięciu innych zawodników. Są to: Van Persie, Ramsey, Gallas, Gibbs oraz Djourou. Do składu powracają natomiast Diaby, Denilson oraz Alex Song.
Porto, po pokonaniu Arsenalu w pierwszym spotkaniu przedłużyło swoją passę spotkań bez porażki do 14. Jednak już w następnym meczu zostali oni pokonani 3-0 przez Sporting, a ostatnio tylko zremisowali ze słabiutkim Olhanense. Podopieczni Jesualdo Ferreiry na pewno będą dziś wieczorem chcieli obronić skromną przewagę wywalczoną na Estadio Dragao, nastawiając się na kontry i oddając inicjatywę w rozgrywaniu piłki Arsenalowi. Szkoleniowiec Portugalczyków, nie będzie mógł w tym spotkaniu skorzystać z dwóch zawodników. Są to: Ernesto Farias oraz Fernando.
Pomimo tego, że Porto prowadzi jak na razie w dwumeczu, to Portugalczycy dobrze pamiętają swoją ostatnią wizytę na Emirates, kiedy to w tamtym sezonie przegrali z „Kanonierami” aż 4-0. Była to najwyższa porażka Porto w LM w ich historii. Wliczając tą porażkę, „Smoki” jak do tej pory przegrały wszystkie ze swoich sześciu spotkań w Londynie w europejskich pucharach. Niektóre statystyki przemawiają jednak za nimi.
Portugalczycy aż 24 razy w swojej historii wygrywali pierwsze spotkanie dwumeczu LM u siebie i za każdym razem udawało im się przejść do kolejnej rundy broniąc tej zaliczki na wyjeździe. „Kanonierzy” natomiast, 9 razy przegrali pierwsze spotkanie i jak do tej pory tylko raz udało im się odrobić stratę i uzyskać awans.
Brak Fabregasa w tym spotkaniu, może okazać się zgubny dla Arsenalu, jednak Arsene Wenger jest już przyzwyczajony do sytuacji, w której nie może skorzystać z kilku kluczowych zawodników ze swojego składu i chyba on sam nie pamięta, kiedy wszyscy jego podopieczni byli zdrowi i gotowi do jego dyspozycji. Porto, które rok w rok dobrze radzi sobie w LM, będzie chciało wykorzystać dwie bramki podarowane im przez Fabiańskiego na Estadio Dragao i skutecznie obronić skromną zaliczkę. Na pewno czeka nas ciekawe spotkanie, gdzie Arsenal będzie w większości przebywał na połowie Porto rozgrywając długo piłkę, a Portugalczycy schowani za podwójną gardą będą czekali na zabójcze kontry, które to tak świetnie potrafią wykonywać.
Stawki bukmacherów na to spotkanie:
Arsenal: 1.66
Remis: 3.60
Porto: 6.00
Mój typ: 1
Mój typ na awans: Arsenal
Dodaj komentarz
Komentarze
~ janw@city.net.pl -09-03-2010 20-08