-
Otwarcie stadionu we Wrocławiu - subiektywna relacja >>
-30-10-2011- 22-52 (Marcin Bodziony) - Źródło: informacja własna
Kolejna z polskich aren, na której rozegrane zostaną finały Euro 2012 została otwarta. Stało się to w piątek 28 października 2011 roku przy okazji "meczu przyjaźni" pomiędzy Śląskiem Wrocław i Lechią Gdańsk. W rywalizacji lepsi okazali się gospodarze, którzy skromnie, bo 1:0 ograli gości.
Aby obejrzeć to przeciętne widowisko piłkarskie należało się nieco postarać i wykazać sporym zapasem silnej woli i determinacji. Jak się okazało, dla ponad 42 tysięcy fanów Śląska i Lechii chyba największą przeprawą była kolejka po bilet. Mimo, iż przedsprzedaż ruszyła ponad tydzień wcześniej, to każdy, kto chciał w piątkowy wieczór zasiąść na Stadionie Miejskim na Pilczycach musiał odstać w kolejce przynajmniej godzinę z lekkim okładem, choć byli i tacy, którzy w oczekiwaniu na upragnioną wejściówkę poświęcili trzy godziny.
Liczba chętnych zaskoczyła chyba organizatorów, gdyż sprawność dystrybucji na pewno nie była dostosowana do liczby chętnych. Dodatkowo, we Wrocławiu powstała swoista moda na ten mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że plotkami o ilości wyprzedanych biletów żyło całe miasto. Trzeba jednak oddać wrocławianom, że stanęli na wysokości zadania, ponieważ o godzinie 10:00 w dniu meczu sprzedano ostatni bilet, co przy przeciętnej frekwencji na niedawno uruchomionej PGE Arenie zasługuje na uznanie.
Problemy z organizacją nie skończyły się wraz z kiepsko przeprowadzoną przedsprzedażą. Aby dowieźć kibiców na stadion, który oddalony jest od centrum o około 20 minut jazdy tramwajem miasto oraz MPK zorganizowali specjalne linie tramwajowe i autobusowe, które miały zapewnić szybki transport osobom zmierzającym na Pilczyce. Problemem jest jednak to, iż z centrum na stadion prowadzi tylko jedna nitka torowiska, co w razie awarii pojazdu blokuje możliwość skorzystania z tej opcji. Mimo, iż kilka awarii miało miejsce, to należy pochwalić organizatorów. Po wyjściu z zepsutego środka komunikacji zdołaliśmy przejść tylko dwa przystanki pieszo nim motorniczy i pogotowie techniczne naprawili usterkę.
Drugi etap podróży przebiegał już bez komplikacji. Na sam obiekt również weszliśmy bezpiecznie i sprawnie, ale śmiem twierdzić, że była to zasługa tego, iż byliśmy tam ponad godzinę przed rozpoczęciem konfrontacji. Z głosów już na trybunach dało się jednak słyszeć, że mimo ograniczenia wnikliwości kontroli, wielu nie zdążyło usiąść na miejscu przed pierwszym gwizdkiem arbitra.
Przebieg spotkania należy przemilczeć, ale oddajmy, że organizatorzy przed meczem i w trakcie przerwy zadbali o promocję miasta oraz ukazanie funkcjonalności obiektu. Były światła, był prezydent Dutkiewicz wręczający okolicznościowe upominki dla Oresta Lenczyka (trener października) oraz Sebastiana Mili (100 meczów w barwach Śląska), pojawili się wrocławscy futboliści amerykańscy oraz bliżej nieznana mi orkiestra.
Z punktu widzenia realizacji projektu budowy stadionu, jest on jeszcze w stanie surowym. Mowa tu zwłaszcza o holach prowadzących od bramek na trybuny. Okoliczne tereny to nadal ziemia, gruz i doły, a świadczy o tym chociażby fakt, że na parkingu przy stadionie zmieściło się jedynie 1100 samochodów.
Największa krytyka należy się za organizację powrotu. Lwia część kibiców udała się bowiem na pętlę tramwajową, na którą prowadzi mostek o dość niewielkiej przepustowości. Wymogło to reakcję tłumu. Usunięto zbędne barierki i przez rozkopany teren ruszono w kierunku nasypu, na którym znajdowały się tramwaje. Po ich zdobyciu i oczekiwaniu przez około 20 minut na rozładowanie zatoru na torowisku można było wrócić do centrum. Była to zdecydowanie najlepsza opcja powrotu. Policja zamknęła bowiem ulicę prowadzącą z centrum miasta na stadion i wszystkie zamówione taksówki oraz zorganizowane na tę okoliczność specjalne autobusy utknęły w korku.
Mimo typowo polskiej organizacji od stadionu powiewa Europą. Jest on świetnie wyprofilowany i każde miejsce na trybunach gwarantuje komfort śledzenia widowiska. Miękkie fotele, bardzo jasne i praktyczne oznaczenia oraz sam wygląd i akustyka obiektu na pewno zacierają niesmak związany z logistyką władz miejskich oraz MPK.
Dodaj komentarz
Komentarze