• Liga Mistrzów: Porto – Arsenal >>

    -16-02-2010- 18-17 (Hubert Hynowski) - Źródło: własne

    piłka nożna

    Już dziś wieczorem, rozegrane zostaną pierwsze dwa spotkania w Lidze Mistrzów po ponad dwumiesięcznej przerwie. Jutro natomiast czeka nas kolejna dawka emocji w tych elitarnych rozgrywkach. Podczas gdy Milan, Manchester United, Lyon i Real Madryt będą rozgrywały swoje mecze, zespoły, które zagrają w środę będą czyniły ostatnie przygotowania przed swoimi starciami. Pierwsza para, którą zobaczymy jutro w akcji to Bayern Monachium oraz Fiorentina, natomiast drugie, zapowiadające się bardzo emocjonująco starcie, to spotkanie zespołów Porto oraz Arsenalu.

    Zwycięzcy Ligi Mistrzów z 2004 roku – FC Porto, po raz kolejny znaleźli się w 1/8 Ligi Mistrzów, tym razem nadspodziewanie łatwo wychodząc z grupy z Chelsea oraz Atletico Madryt. Trzeba jednak przyznać, że obecna drużyna nie jest nawet bliska poziomem do cudownego składu Jose Mourinho z 2004 roku. Również w tamtym roku Porto wydawało się mocniejsze, jednak po sezonie z klubu odeszły największe gwiazdy – Lucho Gonzalez, Lisandro Lopez oraz Aly Cissokho. Klub zarobił na ich transferach ponad 50 milionów euro, zaowocowały one jednak zdecydowanym spadkiem jakości gry zespołu.
    W ubiegłym sezonie Porto pewnie zdobyło mistrzostwo Portugalii, podczas gdy w tym roku obecnie zajmuje w lidze dopiero trzecia pozycję, z siedmioma punktami straty do liderującej Benifiki. Już niedługo okaże się natomiast, czy „Smoki” zdołają pokonać Arsenal i powtórzą swój wynik z LM z poprzedniego sezonu, czyli awans do ćwierćfinałów, a trzeba dodać, że faworytem tego starcia na pewno nie są.

    Pomimo wszystkich przeciwności, drużyna Porto radzi sobie w nowym roku bardzo dobrze. Jak do tej pory, w rozgrywkach na krajowym podwórku podopieczni Jesulando Ferreiry zaliczyli trzy zwycięstwa oraz dwa remisy. „Smoki” przystąpią więc do jutrzejszego spotkania z dużą dozą pewności siebie, po ostatnich wysokich zwycięstwach: 4-0 z Nationalem, 5-2 ze Sportingiem oraz 3-0 z Naval.

    Tymczasem Arsene Wenger oraz jego Arsenal, będą szukali jutro kolejnej szansy na udowodnienie swoim kibicom, że są w stanie wygrywać ważne spotkania. Ostatnie porażki nad Manchesterem United oraz Chelsea zepchnęły „Kanonierów” na trzecie miejsce w tabeli Premiership. Dopiero zwycięstwo nad Liverpoolem przywróciło kibicom londyńczyków wiarę w sukces. Obecnie Arsenal traci do liderującej Chelsea 6 punktów, co jest z pewnością stratą do odrobienia w 12 pozostających spotkaniach, biorąc pod uwagę, że zespół z północnego Londynu nie będzie już musiał się mierzyć z nikim z tzw. „wielkiej czwórki”.
    Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów natomiast, to „Kanonierzy” pomimo awansu najpierw z eliminacji do fazy grupowej, a później z fazy grupowej do 1/8 na pewno nie zachwycali. Podopieczni Wengera niemiłosiernie męczyli się zarówno w kwalifikacjach ze szkockim Celtic Glasgow, jak i w słabiutkiej grupie z Olimpiacosem, Standard Liege oraz AZ Alkmaar.

    Jeśli do niezbyt dobre ostatnio formy „Kanonierów” dołączymy ich notoryczne problemy z kontuzjami, to okazuje się, że jutro możemy być świadkami nadspodziewanie emocjonującego starcia.
    Arsene Wenger nie będzie mógł jutro skorzystać z wielu zawodników ze swojego podstawowego składu. Robin Van Persie, Kieran Gibbs oraz Johan Djourou to piłkarze, którzy leczą długotrwałe kontuzje. Oprócz nich nie zagrają również Andrey Arshavin i Alex Song, którzy nabawili się kontuzji podczas weekendowych treningów drużyny przed starciem z Portugalczykami. Wczoraj natomiast, dołączyli do nich również William Gallas oraz Manuel Almunia (nieobecność Hiszpana oznacza, że w bramce najprawdopodobniej zagra Łukasz Fabiański). Jakby kłopotów było mało, wątpliwe jest, aby zdolny do gry był powracający po kolejnej kontuzji Eduardo, który był typowany przed meczem do zastąpienia Arshavina. Jedyna dobra wiadomość dla Arsene Wengera, to powrót innego napastnika – Carlosa Vela.

    Dobre wieści dla trenera „Smoków” Jesulando Ferreiry, to z pewnością powrót do zdrowia dwóch zawodników z podstawowego składu jego zespołu. Są to groźny napastnik Hulk oraz defensywny pomocnik Raul Meireles. Niestety dla niego, wciąż niedostępni są Diego Valeri, Ernesto Farias, Orlando Sa oraz jedna z większych gwiazd zespołu - Cristian Rodriguez.

    Podsumowując, Arsenal pomimo licznych kontuzji pozostaje faworytem tego dwumeczu i aby osiągnąć końcowy sukces „Kanonierzy” będą chcieli zaliczyć w jutrzejszym spotkaniu przynajmniej remis. Londyńczycy będą chcieli budować nową passę, po zwycięstwie z Liverpoolem, która ma im zapewnić awans do ćwierćfinałów LM oraz powrót do walki o mistrzostwo Premiership. Natomiast dla Porto jedyną szansą na awans do kolejnej rundy, jest pokonanie jutro Arsenalu różnicą kilku bramek. Trudno sobie wyobrazić by „Smoki” wygrały z „Kanonierami” na Emirates i dlatego właśnie podopieczni Jesulando Ferreiry rzucą się jutro z całych sił do ataku, licząc na to, że osłabiony Arsenal podda się pod ich stałym naporem.

    Przewidywane składy:

    Porto:
    Helton - Fucile, Bruno Alves, Rolando, Pereira - Belluschi, Fernando, Raul Meireles - Hulk, Falcao, Mariano

    Arsenal:
    Fabiański - Sagna, Gallas, Vermaelen, Clichy - Fabregas, Denilson, Diaby - Nasri, Bendtner, Rosicky

    Stawki bukmacherów na to spotkanie:

    Porto: 2.50
    Remis: 3.25
    Arsenal: 2.87

    Mój typ: x2

    Mój typ na awans: Arsenal


  • Dodaj komentarz

    • Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
  • Komentarze

    • ~ janw@city.net.pl -16-02-2010 19-59

      "Smoki"zapowiadają walkę o korzystny wynik,mając świadomość trudnego wyjazdu do Londynu.Ostatnio mają dobrą serię w lidze i krajowych pucharach.Arsenal chyba obija się od dna ale w tym meczu wszystko zależy od wykonawców-przede wszystkim od Fabregasa Mój typ-x.

Ankieta

  • Gdzie oglądasz spotkania piłkarskie ?

    Zapraszamy do odpowiedzi na pytanie - Gdzie oglądasz spotkania piłkarskie ?

Zobacz Wyniki