-
Kolejka marzeń Śląska Wrocław >>
-31-10-2011- 23-44 (Marcin Bodziony) - Źródło: autorski felieton
Dobiegła końca 12. kolejka piłkarskiej ekstraklasy. Aura już mocno jesienna, ale klimat na stadionach jeszcze upalny. Weekend na rodzimych boiskach upłynął pod znakiem kilku ważnych wydarzeń. We Wrocławiu otwarto nowy stadion, na którym pojawił się komplet kibiców. W Poznaniu odbył się hit kolejki, a w Krakowie Podbeskidzie podbiło pieczątkę pod patentem na ligowych potentatów.
Kolejka ta najbardziej ucieszyła wrocławian. Nie dość, że nowa arena spisała się świetnie, a piłkarze poczuli, że ich poczynania śledzi zdecydowanie więcej osób niż można by przypuszczać, to na dodatek główni kandydaci do tytułu mistrza jesieni zgodnie zagrali dla Śląska i stracili punkty. Zacznijmy jednak od początku... .
Piątek, 28 października, godzina 20:30. Sebastian Mila został uhonorowany okazjonalną nagrodą za rozegranie 100 spotkań w barwach Śląska Wrocław. Orest Lenczyk chwilę wcześniej odebrał z rąk prezydenta Wrocławia - Rafała Dutkiewicza statuetkę wręczaną najlepszemu trenerowi miesiąca. Na trybunach blisko 43 tysiące osób śpiewa i dopinguje WKS czekając na pierwszy gwizdek na nowym stadionie. Piłkarze z Dolnego Śląska grają istny piach, ale dzięki niezdecydowaniu sędziego, przyjaźni z gdańską Lechią oraz wyczuciu Johana Voskampa wygrywają o tyle historyczny, co nudny mecz i inkasują cenne trzy punkty. We Wrocławiu się cieszą. 25 oczek na koncie i perspektywa mistrza jesieni coraz bliżej.
Sobota, 29 października. Tracąca jeden punkt do Śląska przed tą kolejką Wisła gra u siebie z beniaminkiem - Podbeskidziem. Chyba tylko najbardziej zagorzali sympatycy z Bielska-Białej i Wrocławia liczą na cud. I cud się stał. "Biała Gwiazda" straciła punkty i to w dodatku trzy. Trzy kolejki do końca rundy, a Mila i spółka mają cztery oczka przewagi nad podopiecznymi Roberta Maaskanta w tym jeden mecz bezpośredni u siebie.
Niedziela, 30 października. W rzeczonym hicie kolejki Lech i Legia dzielą się punktami. Siły nieczyste nie pozwoliły Ivicy Vrdoljakowi skierować piłki z trzech metrów do siatki, a na drodze Artjoma Rudneva stanął Dusan Kuciak. Tym samym Legia, nawet wygrywając z Zagłębiem Lubin nie zagrozi Śląskowi przed przerwą zimową, o ile oczywiście wrocławianie nadal będą wygrywać.
Dodajmy do tego fakt, że piąta w tabeli Korona nie podołała na własnej arenie ŁKS-owi, a Ruch Chorzów przegrał z Polonią Warszawa. Za plecami Śląska tłok i tylko piłkarze ze stolicy są chyba w stanie powalczyć z WKS-em o pierwsze miejsce w tabeli na koniec rundy jesiennej. Tyle tylko, że "Legioniści" na swoje szczęście lub nieszczęście uwikłali się w batalię w Lidze Europy i wliczając jeszcze Puchar Polski walczą na 100% na wszystkich frontach. Śląsk zaś spokojnie, krok po kroku, prezentując antyfutbol w najpełniejszym tego słowa znaczeniu pewnie zmierza wytyczoną przez swojego nestora drogą. Czy jednak układanka Oresta Lenczyka niebawem się nie rozsypie? Wiele na to wskazuje, ale tyle samo przemawiało za tym tydzień i trzy tygodnie wcześniej. Śląsk gra swoje, ale nie doświadczył jeszcze na własnej skórze taktyki "bij mistrza".
Łatwo zauważyć, że podopieczni Oresta Lenczyka kontrolują mecz schowani za gardą. Najpierw obrona, dopiero potem troska o ofensywę. Zgrana formacja defensywna plus wytrenowane do perfekcji kontrataki na tle dość nieporadnej i niekonsekwentnej strategi ataku pozycyjnego, którego w Polsce, jak mawiał klasyk nikt nie potrafi grać dają pożądany efekt.
Śląsk do tej pory przegrał tylko trzy razy. U siebie z Widzewem oraz na wyjazdach z Koroną i Bełchatowem. Teoretycznie ciężko w ekstraklasie dopatrzeć się jakiejkolwiek prawidłowości, ale w tym przypadku można pokusić się o stwierdzenie, że wrocławianie przegrywają, a generalnie tracą punkty w meczach, w których zmuszeni są prowadzić grę. W związku z powyższym wróżę więc Śląskowi stopniowe obniżenie lotów, gdyż zdecydowana większość drużyn środka i dołu tabeli, które do tej pory szły z WKS-em na wymianę, zacznie chować się na własnej połowie i grać z kontry, a wtedy to faworyt będzie zmuszony prowadzić grę w sposób, do którego przyzwyczajony nie jest.
Póki co należy jednak oddać cesarzowi, co cesarskie. Śląsk gra skutecznie, konsekwentnie, a kibice na pewno bardziej cieszą się z punktów niż stylu gry, bo parafrazując innego klasyka - liczy się to, co w tabeli.
Dodaj komentarz
Komentarze
~ lolaa -10-11-2011 10-15
horoscope