-
Ironicznie o ekstraklasie: Kolejka cudów >>
-15-03-2010- 18-27 (Marcin Bodziony) - Źródło: projekt autorski
19. kolejka ekstraklasy może zostać uznana za bezpodstawnie najciekawszą. Nie chodzi tu o wydarzenia sportowe i fantastyczny futbol, ale o zmiany na szczycie, które wywołały spory zamęt w środowisku piłkarskim. Nikt na pewno nie może być wielce zdziwiony radykalnymi decyzjami związanymi z ruchami kadrowymi w Legii Warszawa i Wiśle Kraków, bo niewątpliwie na to zanosiło się od dawna. Pytanie tylko, dlaczego w klasowych zespołach zawsze winny jest trener? Przecież tak na sukces, jak i na klęskę pracuje cały sztab ludzi, od których zależy niesamowicie dużo. Nie będziemy jednak nikogo bronić, bo nie o to chodzi w tej stosunkowo młodej inicjatywie felietonistycznej. Poniżej zajmiemy się kilkoma wypowiedziami dotyczącymi perturbacji kadrowych w Wiśle i Legii, a także stanowiskiem trenerów prowadzących zespoły rozgrywające swe mecze w minioną niedzielę.
Stereotypowy Białas
"Wierzę w Legię, kocham Legię, jestem Legionistą i dam tej drużynie wszystko, co mogę dać by zadomowiła się na szczycie" - to motto, które przyświeca wszystkim wypowiedziom świeżo upieczonego trenera Wojskowych z Warszawy. Tyle, że zawsze tak się mówi, a potem dzieją się różne nieoczekiwane rzeczy. Pożyjemy - zobaczymy, oby obietnice były jak zawsze, a gra jak nigdy.
Cupiał nie wytrzymał
Mowa tu oczywiście o Bogusławie Cupiale, właścicielu Wisły Kraków, który w poniedziałek sforsował zwolnienie Macieja Skorży. Nowym/starym wybrankiem został Henryk Kasperczak, który w roli ratownika i trenera od zadań specjalnych ostatnio się nie sprawdzał (patrz: Górnik Zabrze). Kasperczak na konferencji mówił zdecydowanie i konkretnie, ale zawsze zapowiadał sukcesy, a czasem się to nawet sprawdzało. Jak będzie teraz? Czas pokaże, ale chyba troszeczkę za szybko podjęto decyzję dotyczącą wyboru persony.
Nareszcie!
Wczoraj wieczorem nad stolicą Polski dało się słyszeć cichy szmer. Ci, którzy słyszą uszami Legii, na pewno doszukali się słowa "Nareszcie!". Nie ma co ukrywać, dymisji Mirosława Trzeciaka oczekiwano od dawna z utęsknieniem. Chyba nawet bardziej niż mistrzostwa Polski.
Lech także nie chciał lidera
Jacek Zieliński określił swój zespół jako drużynę myśliwych, którzy czają się na potknięcia rywali. Potknięć było niesamowicie wiele, ale wykorzystanie ich nie szło już tak doskonale. Zwłaszcza mecz w Bełchatowie pokazał, jak łatwo nasypać piasku do poznańskiej lokomotywy. Jeśli poznaniacy chcą mistrzostwa, to powinni zakupić inne strzelby lub jakoś zabezpieczyć tryby w swojej lokomotywie. Szanse są, ale jak widać tytuł mistrza Polski aż tak nie pociąga...
Dodaj komentarz
Komentarze