-
Dream Team w Białymstoku >>
-25-12-2011- 18-36 (Marcin Bodziony) - Źródło: autorski felieton
Szykuje się rewolucja w polskim futbolu! Może nie tyle sportowa, co na pewno medialna. Jagiellonia Białystok zwolniła niedawno Czesława Michniewicza, zwanego do niedawna "polskim Mourinho", zaś jego miejsce na ławce trenerskiej ma zająć Tomasz Hajto, były obrońca reprezentacji Polski i dumny posiadacz licencji UEFA A. Asystentem trenera bez licencji (do prowadzenia drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej niezbędna jest licencja UEFA PRO - przypis redaktora) miałby zostać Piotr Świerczewski, zaś trenerem bramkarzy Arkadiusz Onyszko.
Jagiellonia walczy z całych sił, by Hajto i jego koledzy mogli przejąć ster w "Jadze" i choć Komisja Kształcenia i Licencjonowania Trenerów jest stanowczo przeciwna pomysłom włodarzy klubu z Podlasia, to negocjacje na linii Hajto-Jagiellonia są coraz bardziej zaawansowane.
Teoretycznie były obrońca z charakterystyczną fryzurą jako posiadacz licencji UEFA A dysponuje uprawnieniami do prowadzenia drużyny z pierwszej ligi, ale nie z ekstraklasy. Wszyscy, którzy jednak w wyklarowanej debacie społecznej popierają Hajtę podają przykład Kazimierza Moskala z Wisły Kraków, który nie wyrobił UEFA PRO, a i tak prowadzi Wisłę. Daje mu taką możliwość przepis, który stanowi, iż jeżeli klub decyduje się na zwolnienie trenera, do czasu zatrudnienia nowego (maksymalnie do końca rundy), drużynę prowadzić może dotychczasowy asystent lub osoba ze sztabu szkoleniowego posiadająca licencję UEFA A lub stosowne licencje PZPN. Przepis ten ma służyć kontynuacji pracy zgodnie z dotychczasową myślą trenerską. Z kolei klub zyskuje dzięki temu czas na znalezienie wartościowego następcy. Aby uzyskać stosowną zgodę, zainteresowany klub musi wystąpić do Komisji Kształcenia i Licencjonowania Trenerów z oficjalnym pismem. Hajto zapomina jednak o tym, iż w sztabie szkoleniowym Jagiellonii za kadencji trenera Michniewicza ani nigdy wcześniej nie był... .
Abstrahując jednak od zagadnień autonomicznego prawa sportowego zastanówmy się, czy gra jest warta świeczki? Jaki sens ma zwolnienie Czesława Michniewicza oraz Ryszarda Jankowskiego - wychowawcy Grzegorza Sandomierskiego?
Wydaje się, że w Białymstoku kierują się dość pokrętną logiką. Zwolniono trenera po rundzie jesiennej rozliczając go za to, co nie było jego zasługą. Okres przygotowawczy z zawodnikami Jagi przepracował przecież Michał Probierz, na którego nosie trenerskim poznali się w Grecji. Jagiellończykom zdarzyła się wpadka z Irtyszem Pawłodar i od razu ścięto głowę trenera Probierza. Na jego miejsce przybył Michniewicz, który starał się w jakiś sposób prowizorycznie ogarnąć ten zespół i trzeba przyznać, że nie wyszło mu to najgorzej. Nie wiem dlaczego tak naprawdę zatrudniono Michniewicza? Pół roku na budowę drużyny to zdecydowanie zbyt mało, nawet dla polskiego Mourinho.
Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że obecnie próbuje się na północnym wschodzie popełnić jeszcze większy błąd, ponieważ zamiast na przygotowaniach, zimowy okres przygotowawczy upłynie w Jagiellonii na sporach i negatywnym szumie medialnym, który nikomu nie wyjdzie na dobre.
To niesamowite, że poważny zespół w poważnej lidze decyduje się na to, by po pierwsze zatrudnić na najważniejszym stanowisku w klubie kogoś zupełnie zielonego i dodatkowo dać mu do pomocy dwóch równie zielonych trenersko ludzi. Trzeba sobie bowiem zdać sprawę z tego, że nawet jeżeli Hajto poprowadzi żółto-czerwonych na wiosnę, to każdy jego ruch będzie jakoby na świeczniku. Każda porażka zostanie napiętnowana z podwójną siłą, a logika nakazuje stwierdzić, że tych porażek może być sporo.
Koronnym argumentem Hajty jest jego ogromne doświadczenie piłkarskie. Oczywiście, nie można mu tego odmówić, ale od dawna podkreśla się, że dobry zawodnik/sportowiec musi jeszcze wiele pracy wykonać, by zostać niezłym trenerem. Choć trener i piłkarz to ludzie z jednej branży, to ich zawody polegają jednak zupełnie na czymś innym. Wystarczy spojrzeć na przepaść jaka dzieli specyfikę pozycji bramkarza i dajmy na to napastnika (choć Jan Koller kiedyś akurat bronił świetnie).
Wracając jednak do tematu wypomnijmy też swoje Zbigniewowi Bońkowi, który ostatnio twardo stoi za Hajtą, a przekonał się już kiedyś, że charakter i bogata kariera piłkarska nie wystarcza, by dobrze pełnić funkcję trenera-selekcjonera.
Wielu "adwokatów" Hajty wskazuje na jego charakter i charyzmę jako podstawowe atuty predysponujące do pracy trenera. Trzeba jednak wskazać, że całkiem niedawno w Jadze był już człowiek z charakterem i choć początkowo szło całkiem dobrze, to potem nie mógł on już się z nikim w drużynie dogadać.
Reasumując, cała sytuacja wydaje się niezrozumiała. Po co zatrudniać trenera bez uprawnień, wywoływać negatywny szum medialny mając marne szanse na to, że ten człowiek przynajmniej utrzyma Jagiellonię na tym poziomie, na którym jest?
Dodaj komentarz
Komentarze