-
Boruc ma czystą kartę w Fiorentinie >>
-17-07-2010- 16-09 (Marcin Bodziony) - Źródło: autorski felieton
Transfer Artura Boruca z Celitcu Glasgow do włoskiej Fiorentiny odbił sie głośnym echem w całej piłkarskiej Europie. Może to wydać się dziwne przeciwnikom Boruca, ale prawda jest taka, że polski bramkarz, jak słusznie stwierdza Zbigniew Boniek, znajduje się w grupie około dziesięciu najlepszych golkiperów na świecie i zmiana klubu przez takiego zawodnika na pewno wiąże się z dyskusjami i zawiedzionymi nadziejami w niejednym, znanym klubie europejskim.
Przypomnijmy sobie występy Boruca w Celticu w ramach Ligi Mistrzów oraz jego prezentację na Euro 2008. Po tych najjaśniejszych etapach w kakierze naszego reprezentacyjnego bramkarza, mówiło się o jego transferrze do Milanu, Arsenalu, Manchesteru United, czy też wielu innych nieco mniej znanych zespołów, niż te wymienione.
To, że Boruc klasowym bamkarzem jest, nikomu nie przysparza rozterki. Można go lubić albo nienawidzić, ale nikt obok jego osoby nie może przejść obojętnie. W całej swojej impulsywności i zazdziorności jest to piłkarz ambitny, waleczny, a co najwazniejsze – utalentowany. Już od dawna mówiło się, że potrzebuje on nowych wyzwań, silnego rywala o pozycję numeru jeden w bramce dobrego, europejskiego zespołu.
Uważa się powszechnie, że Fiorentina to wręcz idealny klub dla Artura. W poprzednim sezonie pierwszym bramkarzem „Violi” był Sebastian Frey, który łatwo swojej pozycji nie odda, a na pewno nie zrobi tego bez walki, chyba że złoży broń i odejdzie np. do Arsenalu (o takiej mozliwości poinformował portal skysports.com – przypis redaktora). Nie zmienia to jednak faktu, że rywal i to dość silny póki co jest.
Boruc od dawna potrzebował zmian, nowego środowiska i nowych celów w swojej sportowej karierze. Takie cele na pewno stawia przed sobą Fiorentina, której poprzedni sezon ewidentnie nie wyszedł, gdyż jedenasta pozycja w Serie A nie uprawnia do gry w europejskich pucharach. Należy jednak oddać honor drużynie z Florencji i podkreślić jej znakomitą postawę w minionej edycji piłkarskiej Ligi Mistrzów.
Nie przenosząc sytuacji na rozgrywki Ligi Europejskiej i Ligi Mistrzów, zauważmy że Serie A jest zdecydowanie mocniejszą ligą niż szkocka ekstraklasa. Na pewno jest dla Boruca wielki plus, który spowoduje rozwój jego piłkarskiej kariery. Oczywiście, zauważy ktoś, że Artur to już 30-letni bramkarz. Tyle tylko, że dla piłkarza grającego na tej pozycji taki wiek rozpatruje się zupełnie inaczej. Na niej, jak na żadnej innej liczy się przede wszystkim doświadczenie, systematyczny trening i zdrowe podejście do swoich funkcji. Dla przykładu, Edwin van der Saar jest od Boruca o 10 lat starszy, a powszechnie wiadomo w jakiej jest dyspozycji podczas kolejnych sezonów w Manchesterze United.
Transfer Boruca ma jednak dużo większe znaczenie. Uwaga sporej ilości kibiców w Polsce przeniesie się bowiem ze Szkocji do Włoch. Boruca w swojej nowej drużynie na pewno bedzie musiał uwzglednić też Franciszek Smuda, gdyż jego dotychczasowe propozycje na obsadę polskiej bramki nie były trafione, a sam bramkarz dał sygnał, że nie spoczął na laurach i nadal chce walczyć o grę w reprezentacji. Nie można nie stwierdzić, że Boruc w swojej optymalnej formie to ogromne wzmocnienie reprezentacyjnej bramki.
Na koniec zaznaczmy, że transfer Boruca ma spory wymiar moralny. „Król Artur” po raz kolejny pokazał, że nie sztuką jest święcić kolejne triumfy, ale cały problem leży w tym, by umieć się podnieść, a transfer do Fiorentiny na pewno takim sportowym odrodzeniem jest, zwłaszcza kiedy przypomnimy sobie ostatnie problemy Boruca.
Oczywiście, mógł on nadal pielęgnować swoją ciepła posadkę w Celicu i grać lub siedzieć na ławce zarabiając spore, nawet jak na europejskie warunki pieniądze. Nie jest to jednak w stylu naszego rodaka, który potwierdził swoją charyzmę zmieniając klub w tak niedogodnym dla siebie momencie. Tyle tylko, że te negatywy mogą zostać szybko przekute na pozytywy. Artur dostał szansę do wykazania się, ma cel, zmienił środowisko. Można powiedzieć, że dostał kolejną szansę, a jego karta w Fiorentinie jest czysta. Miejmy tylko nadzieję, że po raz kolejny przekonamy się jak porzadną firmą, mówiąc kolokwialnie jest Artur Boruc.
Dodaj komentarz
Komentarze