• Bolączki i gorączki polskiej piłki nożnej >>

    -30-01-2010- 22-22 (Mateusz Górniak) - Źródło: autorski felieton

    piłka nożna

    Kiedyś znany dziennikarz wypowiedział słowa: „Polska jest jak dziecko z zespołem Downa. Należy kochać, nie należy porzucać, ale nie należy mieć nadziei, że wyzdrowieje”. Odnosiło się to do polityki, kultury czy społeczeństwa. Nie pamiętam dokładnie, ale teraz te słowa możemy spokojnie uznać za kierowane do polskiej piłki nożnej. Poważnie chorej polskiej piłki nożnej, niemal umierającej. A zaczęło się tak niewinnie….

    Po turnieju w Tajlandii nie mam już najmniejszych wątpliwości co do choroby naszej kadry narodowej. Puchar Króla pokazał nam, że Franciszek Smuda również uległ PZPNowi. Lecz nie mowa tu tylko o turnieju niedawno zakończonym, ale o chorobie trwającej już bardzo, bardzo długo.

    Teraz to już trudno wskazać kiedy to wszystko się zaczęło. Jest wiele ciężkich spraw.
    Ja przedstawię kilka bolączek i gorączek polskiej piłki nożnej.

    Oczywiście pierwszą bolączką jest korupcja. Początkowo miała to być malutka afera, która zostanie wytępiona w zarodku. Jednak tak się nie stało. Polska pokazała swą nieudolność. Zaczęliśmy się bać co będzie. Spełniły się najczarniejsze scenariusze. W tej dziedzinie gorączka wynosi 39.9. Jeszcze nie majaczymy.

    Kolejną bolączką polskiego futbolu są „kibice”. Patrząc na tą całą sprawę zapewne mielibyśmy bardzo silnych piłkarzy, gdyby „kibiców” interesowała piłka nożna („Gdyby interesowała nas piłka nożna, zostalibyśmy piłkarzami”. Takie słowa nie raz, nie dwa obiły się nam o uszy). Kibole nie tylko zakłócają słabą Ekstraklasę, oni również kompromitują nas na arenie międzynarodowej. Termometr pokazuje 40.1. Trzeba szybko, nawet bardzo szybko działać.

    Następną bolączką są pensje piłkarzy. Reprezentanci Polski zarabiają o wiele, wiele za dużo. „Presję odczuwają miliony ludzi na świecie, którzy nie mają pieniędzy, by kupić swoim dzieciom jedzenie. To jest presja” . A jak powszechnie wiadomo presja pozwala na prace na większych obrotach, tego naszym piłkarzom brakuje. Nie muszą się zbytnio wysilać, aby pokazać się w koszulce Dolce & Gabbana. Zarabiają pokaźne sumki za równie pokaźne kompromitacje. Polacy zdecydowanie nie zasługują na takie wynagrodzenia, a jeśli chodzi o motywacje to lepiej zastosować zasadę „kija i marchewki” niż tylko marchewki. Tutaj termometr pokazuje 37.5. Nie jest źle, może być gorzej lecz lepiej coś z tym zrobić.

    Podsumowując, naszą piłkę dręczy poważna choroba, aby ją wyleczyć trzeba specjalistów, którzy wiedzą co robią. Inaczej możemy przerzucić się na piłkę ręczną czy też siatkówkę – a tam sukcesów nie brakuje.


  • Dodaj komentarz

    • Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
  • Komentarze

    • Brak komentarzy

Ankieta

  • Gdzie oglądasz spotkania piłkarskie ?

    Zapraszamy do odpowiedzi na pytanie - Gdzie oglądasz spotkania piłkarskie ?

Zobacz Wyniki